Polecamy

Roczniaczek...

2012-02-06

Karolina Malinowska

Mój synek skończył roczek... mówi słodkie Mama i Tata, bije brawo , macha i nareszcie doczekał się dwóch ząbków, którymi gryzie wszystko co popadnie.
Mój roczniak miał oczywiscie urodzinkową imprezke, bo jak tu nie wydać przyjęcia z okazji tak słodkich urodzinek?

 

Oczywiście jak każda mama chciałam żeby było perfekcyjnie... rozpoczęłam więc poszukiwania perfekcyjnego tortu. Usiedlismy z Fryderykiem i oglądaliśmy zdjęcia aby wybrać ten najlepszy, najpiękniejszy i podobno najsmaczniejszy tort. Fredzio uznał, że musi być z Zygzakiem McQeenem i ma mieć mnóstwo ozdób, ma być oczywiście czekoladowy! Po godzinie oglądania zdecydowaliśmy się na tort z misiami. Aby wszyscy byli zadowoleni zamówiliśmy także u dziewczyn ze www.sosweetproject.pl babeczki z Kubusiem Puchatkiem i innymi bajkowymi postaciami jak np. Elmo.
 
Goście zaczęli przybywać o 17 i mali i duzi. Christianek dostał jeszcze jeden torcik- pieluszkowy wykonany własnoręcznie przez ciocię Izę, okraszony zabawkami do kąpieli, które uwielbia. Przyszła do nas Matylda, Kalinka, Julek i mała Janka. Fredzio oprowadzał małe towrzystwo po domu i co chwila przynosił nowe zabawki. Mamusie, tatusiowie i ciocie oraz wujek Christian (po którym nasz maluch dostał imię) prowadzili rozmowy na wszelakie tematy...spojrzałam sobie z boku na ten cały kolorowy rozgrdiasz, na papierowe talerzyki do tortu z rysunkami Hello Kitty i Buzza Astrala, kubeczki z Zygzakiem i Księżniczkami i pomyślałam, że właśnie tak teraz będą wyglądać najbliższe imprezy w naszym domu, co bardzo mnie ucieszyło.
 
Kiedy już wszyscy się zebrali (czekaliśmy na małą Jankęm która zasnęła swojej mamie w aucie pod naszym blokiem i aby nie zrobiła piekła na ziemi *a wszystkie to znamy *postanowiliśmy dać jej 30 minut drzemki) przyszedł czas na zdmuchniecie urodzinowej świeczki. Fajne jest to, że oczywiście Mama ma pomóc...no i Fredzio, który spiewał „Niech żyje nam MATYLDA” nie zważając, że to urodziny brata!Co tam, zdrowie przyjaciółki najważniejsze!
 
Kiedy maluszek miał pomyśleć życzenie ja z całego serca życzyłam mu po prostu tak wspaniałych przyjaciół na całe życie i szczęścia, tak banalnego a tak trudnego do uchwycenia...Fryderyk zdmuchnął świeczkę i rozpoczęliśmy czekoladowo-pralinkowe zajadanie. Mniam! I co tam dodatkowe kilogramy? Warto było.
 
W czerwcu urodziny ma Fredzio, Christianek za rok...a ja już wymyślam i cieszę się na te wszystkie kinder bale i nie złości mnie bałagan, ani krzyki dzieciaków, ani to że na kolację są słodycze i inne zakazane w normalny dzień pyszności, cieszmy się tym nie tylko z dziećmi ale i między sobą...Nam urodzin do świetowania zostało troche mniej niż naszym szkrabom..a kto wie ile ich świąt będą chcieli spędzić z nami...tort z misiami zastąpią kiedyś koledzy i wypad do pubu...Ech...takie życie.
 
Na razie do ich osiemnastek zbieram urodzinowe, zdmuchniete przez nich swieczki. Muszę pilnować, aby żadne życzenie się nie zmarnowało.
 

Polecamy