Polecamy

Jak dobrze być kobietą...

2011-03-20

Karolina Malinowska

 
Zastanawiałam się, jak zacząć ten pierwszy tekst, otworzyłam komputer a tu pustka ... nagle mój młodszy brat, który jest najwspanialszą nianią na świecie mówi: „Siostra, jest 22 a ja czuję się jakby była 2 w nocy. Jestem wykończony a mam tylko ułamek Twoich obowiązków w pracy i przy dzieciach, no i mnie nikt nie wisi na cycku. „Skoro władza apeluje do ludzi,  żeby się rozmnażali, to niechaj zapewni kobietom byt, bo bycie matką to mega wyczyn i należy Wam się puchar a nie becikowe” - po czym -  jakby nigdy nic - wrócił do gry na play station. 
 
Moje Kochane,  trudno nie przyznać mu racji. Rodzimy się dziewczynkami, matki ubierają nas w sukienki, recytujemy wierszyki na akademii, przynosimy piątki w dzienniczkach i starannie piszemy w zeszytach, kochamy się w gwiazdach z plakatów, nocami płaczemy w poduszkę, bo TEN JEDEN JEDYNY woli naszą przyjaciółkę, później płaczemy, że mamy mały biust,  a koleżanki już noszą staniki, idziemy do liceum- tam kolejne rozterki miłosne, matura-zdam? Nie zdam? Zdałam, studia... podkochiwanie się w wykładowcach, w końcu spotykamy tego jedynego, wychodzimy za mąż, rodzimy dzieci i...i część z Was śmiało powie  PRZESTAJEMY BYĆ KOBIETAMI. Amen.
                         

 

W pracy...

 
Jest w tym trochę prawdy, nagle nasze życie zaczyna ograniczać się do bycia matką. Poród, który nie zawsze jest tak wspaniałym przeżyciem jak ten opisywany w książkach, dziecko, które nie przypomina słodkiego bobaska z reklam pieluszek, a raczej dziamdziaka, którego interesują tylko nasze sutki.
 
Mąż, który chce pomagać, ale nie zawsze potrafi i w połowie zmiany pieluchy mówi...”Eeee Kochanie, Ty to zrobisz lepiej” i noce, które przestają służyć do spania czy uprawiania seksu, a stają się mordęgą nie do przejścia, bo zrywasz się co chwilkę czy dziecko oddycha, czy leży na boczku, czy mu się odbiło, ile razy? Czy nie ma za ciepło? Czy nie ma za zimno? Czemu trzyma rączki opuszczone skoro mówią, że powinien mieć w górze, bo wtedy jest szczęśliwy? Dobra, podniósł rączki. Cholera,  jak się drze, trzeba go nakarmić-cycek bach. Ssie, zjada,  ale czy się najada? Je czy już tylko się bawi? Ugh...Kupa. trzeba przewinąć, czy dobrze,  że żółta? Dobra, skończone. O nie, teraz czkawka. No tak-  zmarzł przy przewijaniu. Jak czkawka to trochę ulał...chyba muszę dokarmić. Nagle słychać „Mamo!!!!” i ryk, wspaniale!-  starszy się obudził przez płacz dziamdziaka...starszemu smoka, młodemu cyca...w końcu wszystko ogarnięte-  można zmrużyć oko. Budzik...jest ósma witaj wspaniały dniu.
 
Brzmi znajomo?
 
Tak wygląda życie matki. Jak ktoś mówi, że na początku jest łatwo,  to albo przeszedł w życiu nie jeden obóz survivalowy, albo kłamie,  albo jeszcze nie ma dzieci...
 
Zapraszam serdecznie do czytania mojego bloga i przekonania się, że mama nadal jest kobietą w pełni tego słowa znaczeniu. Jak powrócić do stanu „sprzed” będąc „po” i „w trakcie”? Jestem pewna, że znajdziemy odpowiedzi na te pytania,  a tymczasem uciekam ucałować moich cudnych synków!

Polecamy